typex.info

Natura zaćmień Słońca i Księżyca

Reading Time: 6 minutesTotalne zaćmienie umysłu.

9/04/26 6 min

Natura zaćmień Słońca i Księżyca

Reading Time: 6 minutes

Jednym z argumentów, które mają dowodzić kulistości Ziemi, jest okrągły „cień Ziemi” rzucany na Księżyc podczas zaćmienia Księżyca. Heliocentryści twierdzą, że Słońce, Ziemia i Księżyc ustawiają się wtedy w jednej linii, jak trzy kule bilardowe, powodując że Słońce rzuca cień Ziemi na Księżyc. Jest to niestety kolejne kłamstwo, którym faszeruje się głowy biednych dzieci w ośrodkach masowej indoktrynacji zwanych szkołami.

Powtarzalność to nie kula

Współczesna cywilizacja twierdzi, że zdolność precyzyjnego przewidywania solarnego i lunarnego zaćmienia wynika z heliocentrycznego modelu wszechświata, gdy w rzeczywistości zaćmienia były dokładnie obliczane przez kultury całej Ziemi przez tysiące lat, zanim lewitująca w próżni skała zaczęła kiełkować w umyśle Kopernika.

Już 600 lat przed naszą erą Tales szczegółowo obliczył zaćmienie Słońca, które zakończyło wojnę między Medami a Lidyjczykami. W pierwszym wieku naszej ery Ptolemeusz dokładnie przewidział zaćmienia na sześćset lat do przodu, bazując na poziomej i nieruchomej Ziemi z precyzją współczesnych komputerów. Zaćmienia występują bowiem regularnie w 18-letnich cyklach, więc można je dokładnie przewidzieć bez względu na przyjęty model wszechświata.

„Ci, którym nie są znane metody obliczania zaćmień i innych zjawisk, skłonni są uważać poprawność tych obliczeń za silny argument przemawiający za doktryną kulistości Ziemi i ogólnie całej newtonowskiej filozofii. Jednym z najbardziej żałosnych przejawów ignorancji prawdziwej natury teoretycznej astronomii jest zapalczywe dociekanie:

Jak to możliwe, by system heliocentryczny był fałszywy, skoro zapewnia swoim profesorom możliwość obliczenia co do sekundy zarówno słonecznych jak i księżycowych zaćmień na wiele lat do przodu?

Domniemanie, że takie obliczenia są istotnym elementem teorii newtonowskiej, jest całkowicie bezpodstawne, niezmiernie błędne i zwodnicze. Jakąkolwiek teorię się zaadaptuje, obliczenia pozostają te same”.
Dr Samuel Rowbotham: „Zetetic Astronomy, Earth Not a Globe!”

„Kaledończycy obliczali zaćmienia trzy tysiące lat temu z precyzją ledwie kilka sekund gorszą od obliczeń współczesnych, co wynika z tego, że posiadamy bardzo dokładne zegary, którymi oni nie dysponowali. A przecież mieli całkowicie inną od naszej koncepcję wszechświata.

Rzecz w tym, że zaćmienia zdarzają się z dokładną regularnością, dokładnie tak samo jak Boże Narodzenie czy urodziny, co ileś lat, dni i minut. Tak więc ktokolwiek, kto posiada rejestry zaćmień na przestrzeni tysięcy lat, jest w stanie przewidzieć je tak samo dobrze jak najlepsi astronomowie”.
Gerrard Hickson „Kings Dethroned”

rejestry zaćmień Słońca i Księżyca od starożytnych Majów pozwalały przewidzieć zaćmienia z dokładnością do jednej minuty

„Najstarszą metodą obliczenia jakiegokolwiek przyszłego zaćmienia jest skorzystanie z tablic stworzonych w ciągu setek lat wnikliwej obserwacji. Każdy obserwator może stworzyć swoją własną tablicę, zbierając stare kalendarze sprzed ostatnich czterdziestu lat: wydzielić czasy zaćmień w każdym roku i ułożyć je w formie tabelarycznej.

Przyglądając się różnym danym, wkrótce odkryje podobne przypadki lub cykle zaćmień. To znaczy, rozpatrując zaćmienia w pierwszym roku tabeli i analizując te z każdego kolejnego roku, zauważy osobliwości w zjawiskach każdego roku, lecz dotarłszy do danych z roku 19-go i 20-go, dostrzeże, że niektóre z zaćmień z wcześniejszej części tabeli będą się teraz powtarzały, tj. czasy i charakter będą podobne. (Bo zaćmienia powtarzają się co 18 lat – przyp.).

Tabele pozycji Słońca i Księżyca, zaćmień i pokrewnych zjawisk, istnieją od tysięcy lat i zostały stworzone niezależnie od siebie przez Kaledończyków, Babilończyków, Egipcjan, Hindusów, Chińczyków i innych starożytnych astronomów. Współczesna nauka nie ma z tym nic wspólnego”.
Dr Samuel Rowbotham: „Zetetic Astronomy, Earth Not a Globe!”

Wywalili optykę na śmietnik

Przyjrzyjmy się teraz heliocentrycznej teorii zaćmienia Księżyca, zgodnie z którą Ziemia znajduje się między Słońcem a Księżycem, rzekomo rzucając na niego swój własny cień. Po pierwsze, zaćmienia Księżyca zdarzały się regularnie także wtedy, gdy zarówno Słońce, jak i Księżyc, były widoczne razem nad horyzontem. Od XV wieku udokumentowano ponad 50 zaćmień przy jednoczesnej widoczności Słońca i Księżyca. Sam już ten fakt dowodzi temu, że to nie cień Ziemi zasłania Księżyc podczas jego zaćmienia, że musi tu być coś jeszcze.

Drugim problemem jest pozycja Księżyca podczas swojego zaćmienia w modelu heliocentrycznym. Skoro Księżyc rzekomo odbija światło Słońca, a podczas zaćmienia wchodzi za Ziemię, to byłby po prostu czarny, bo znajduje się po ciemnej stronie globu. Tymczasem świeci w pełni i znika jedynie na krótką chwilę w bardzo wąskim obszarze Ziemi. Oficjalnie mamy tutaj lustro zasłonięte przez znacznie większą od niego kotarę, a mimo to jakimś cudem to lustro wciąż odbija światło, tak jakby Ziemia była przezroczysta. Heliocentryzm jest pełny tego typu dziur. Swoją drogą, czy ktoś kiedyś widział świecącą skałę?

to nie ma żadnego sensu

Trzecim problemem jest fakt, że przy bezpośrednim oświetleniu żaden obiekt nie może rzucać cienia mniejszego niż on sam. Oczywiście współczesna nauka wybrnęła z tej sytuacji twierdzeniem, że każdy przedmiot rzuca dwa rodzaje cienia: umbrę i penumbrę. Penumbra to ten klasyczny cień, jakiego doświadczamy, oświetlając obiekt – zawsze taki sam lub większy od obiektu. Natomiast umbra to „cień właściwy”, tworzący wąski stożek, którego ramiona łączą krawędzie Słońca z krawędziami Ziemi. Dzięki temu Ziemia może rzucać znacznie mniejszy cień od siebie samej.

Tylko że demonstracje przeczą tej teorii. Niech ktoś spróbuje uzyskać taki efekt w domu lub studio fotograficznym. Nie istnieje żaden stożek cienia, umbra nie jest żadnym „cieniem właściwym”, to jest dalej ten sam cień, tylko maksymalnie rozproszony z uwagi na dystans do źródła światła. Oficjalna teoria nie ma żadnego sensu również dlatego, że wraz ze zwiększaniem dystansu do źródła światła umbra rośnie, a nie maleje. Maleńką umbrę można uzyskać jedynie bliskim świeceniem. Tymczasem źródło światła znajduje się podobno 150 milionów kilometrów od nas.

umbra to po prostu szczątkowa penumbra

W wyniku tego dystansu cień obiektu ulega rozproszeniu i zniekształceniu, zostawiając w środku szczątkowy cień, ukazujący jedynie rozmazany zarys ciała, jaki go rzuca. Tymczasem musiałby mieć formę idealnego koła. Umbra, czyli cień szczątkowy, jest zawsze bardzo rozmazana, zatem niemożnością jest to, by przyczyną zaćmienia Księżyca był cień Ziemi, gdyż jest on zdecydowanie zbyt ostry.

Dokładnie ta sama sprawa pokutuje w przypadku zaćmienia Słońca. Oficjalna astronomia zakłada, że Księżyc zasłania tarczę Słońca i rzuca cień na Ziemię. Tutaj również pojawia się wspomniany wcześniej problem: przy oświetleniu prostopadłym żaden obiekt nie może rzucać cienia mniejszego niż on sam. W środku może jedynie zostać cień szczątkowy o zupełnie nieregularnym kształcie.

Zdaniem oficjalnej nauki Księżyc rzuca umbrę na Ziemię z odległości 384 000 kilometrów za pomocą światła oddalonego o 150 milionów kilometrów. Na poniższej grafice niebieska kropka symbolizuje Ziemię, a szara Księżyc. W górnej części widzimy odległość od Ziemi do Słońca w skali. Poniżej widzimy dystans między Ziemią a Księżycem w skali – zmieściłoby się 30 kul ziemskich. Czy można rzucać precyzyjne cienie z takich odległości?

Średnica Księżyca oficjalnie wynosi 3474 km, natomiast jego cień rzucany na Ziemię podczas całkowitego zaćmienia Słońca obejmuje 100-160 km. Znowu zatem mamy do czynienia z optyczną niemożnością ratowaną teorią umbry i penumbry. Za pomocą scjentyzmu można niszczyć rzeczywistość na nieskończenie wiele sposobów i zawsze uzyskać potwierdzenie swojej teorii. Sprytne, bardzo sprytne.

Rahu i Ketu

Skoro idea kul bilardowych podczas zaćmień nie ma żadnego sensu, co powoduje zaćmienia Słońca i Księżyca? Starożytni astronomowie zdawali sobie sprawę, że orbity Słońca i Księżyca nie są równoległe, nie przebiegają w jednej płaszczyźnie. Na stykach przecięcia ich ścieżek znajdują się tak zwane węzły lunarne. Nazywa się je planetami cieniami, i to one są odpowiedzialne za zaćmienia.

W astronomii wedyjskiej rozróżniamy węzeł północny (Rahu) i węzeł południowy (Ketu). Współcześnie nazywa się je węzłami księżycowymi. Według astronomii wedyjskiej są to punkty przecięcia toru Słońca i Księżyca. Zawsze stoją naprzeciwko siebie i są swoim przeciwieństwem, dwiema stronami tego samego medalu. Przemierzają ekliptykę w odstępie 180 stopni, po 18.5 roku trafiając do tego samego miejsca Zodiaku. Kierunek ich biegu jest przeciwny do kierunku ruchu pozostałych planet.

nachylenie orbit jest wyolbrzymione dla czytelności obrazka

Planety cienie nie mają wyraźnej charakterystyki. Są cieniami, które Słońce i Księżyc rzucają w przestrzeń. Przybierają też cechy planet, z którymi wchodzą w kontakt: Rahu ściśle związany jest z Saturnem, a Ketu z Marsem. W obecnym wieku wpływ Rahu i Ketu bardzo się zwiększył, także wiedza na ich temat jest bardziej znacząca niż kiedykolwiek wcześniej.

Węzły księżycowe są bardzo nieintuicyjne, bo nie są niezależne, nie są widzialne gołym okiem. To sprawia, że współczesna, pogrążona w kłamstwie, cywilizacja heliocentryzmu wątpi w ich prawdziwość. Warto jednak pamiętać, że Księżyc w nowiu również staje się całkowicie niewidzialny, nie widać go ani nocą, ani za dnia. W miejscu, gdzie powinien się znajdować, można dostrzec jedynie błękit nieba. Także fakt niewidzialności ciała niebieskiego nie determinuje jego istnienia.

Zaćmienia Słońca i Księżyca powodują węzły lunarne, które znajdują się na styku przecięcia orbity Słońca i Księżyca. Zaćmienia występują co 18 lat, będąc regularnie powtarzającym się cyklem pracy nieba. Ich przewidywanie nie ma żadnego związku z obowiązującym modelem heliocentrycznym.