typex.info

Będą budować tysiące schronów

Reading Time: 3 minutesStrach i pieniądze.

8/09/26 3 min

Będą budować tysiące schronów

Reading Time: 3 minutes

Wielokrotnie już pisałem, że sztuczne, nienaturalnie przesadne, zaangażowanie polskich elit w wojnę Rosji z Ukrainą jest pandemią 2.0. To jest dokładnie to samo, tylko w innych ciuchach. Sterowanie społeczeństwem za pomocą strachu i programowania: uprzedzeń i agresji. Straszliwego wirusa zastąpił straszny Putin, wizja koszmarnej epidemii ustąpiła wizji ataku Rosji na Polskę. Stado znów pokornie podąża za pasterzem i daje się prowadzić do zagrody. Tylko jedno zostało bez zmian: kierujące tym elity znowu zarabiają miliardy.

W czasach rzekomej zarazy polski podatnik na same tylko szczepionki przeciw Covid-19 wydał cztery miliardy złotych. Cztery miliardy na eksperyment medyczny, który był tak potrzebny, że zabijał ludzi albo leciał do zlewu, a przecież to był tylko ułamek kosztów. Główne straty ponieśliśmy na polu gospodarczym, zdrowotnym i społecznym: kilkadziesiąt tysięcy upadłych firm, niespłacalne długi, samobójstwa, depresje, zaniechane operacje, nieleczeni pacjenci. Przez kilka lat polskie społeczeństwo sponsorowało Big Pharmę, która zmusiła polityków do tego przekrętu. A teraz przyszedł czas na zbrojeniówkę, jednak mechanizm pozostał ten sam.

Pod koniec maja rząd nowelizował ustawę o tak zwanej obronności kraju. Zdecydowano, że musimy wybudować 32 tysiące schronów. Każde miasto ma zapewnić miejsce ochrony dla 50% ludzi (dla wsi jest to 25%), z czego połowę mają stanowić schrony, a połowę miejsca schronienia. Po pierwsze pojawia się tu silny aspekt psychologiczny, bo ludzie widzą, że najwyraźniej fizycznie przygotowujemy się do wojny. Budujemy schrony, tak jakbyśmy już byli na wojnie.

Po drugie otwiera się szerokie pole do defraudacji środków publicznych. W jaki sposób? W taki że wprowadzono aż sześć kategorii obiektów: od lekkiego ukrycia U-1 po ciężkie schrony S-3. Każdej przypisano twarde, inżynierskie parametry. Przepis nakłada obowiązek wzniesienia budowli ochronnej, ale całkowicie milczy w kwestii tego, którą kategorię należy zastosować w danej sytuacji. Najtańszą dopuszczalną prawnie budowlą ochronną jest dziś ukrycie o kategorii U-1. Żadna reguła nie nakazuje nikomu budowania czegoś mocniejszego. Innymi słowy, można iść w bylejakość, a pieniądze i tak popłyną.

W tej sytuacji każdy inwestor publiczny, rozliczany przez dysponentów budżetu z liczby oddanych obiektów, wybierze opcję najtańszą z dozwolonych. A budynek o standardzie U-1 spełni nawet piwnica i garaż. W praktyce oznacza to, że publiczne pieniądze będą mogły płynąć na chłam dla firm zaprzyjaźnionych z urzędnikami. Więcławski wystawi wyraźnie zawyżoną fakturę za jakąś odrapaną budę, a resztą podzieli się z wójtem. Przeznaczono na to 30 miliardów złotych.

Oczywiście ustawa umożliwiająca marnotrawstwo publicznych pieniędzy na polu bylejakości wcale nie eliminuje z gry grubszych ryb, które z kolei pójdą w model luksusowy. Przykład? Firma Pekabex właśnie pochwaliła się, że wygrała przetarg na wybudowanie dwóch schronów w Malborku, 300 metrów każdy. Tylko ta jedna inwestycja będzie kosztować 11 milionów złotych. To są tylko dwa schrony, docelowo ma ich być 32 tysiące.

Takich przypadków będzie pełno: z jednej strony zarobią sobie znajomi urzędów miast, właściciele piwnic i garaży, założone chybcikiem spółeczki i fundacje. W tym modelu pojawi się tania masówka. Z drugiej strony grube ryby bezpośrednio ze zbrojeniówki będą budować wielgachne schrony na wypasie. Dla każdego coś miłego. Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.

Chyba nie muszę tłumaczyć, że nigdy nikt tych schronów nie użyje, bo Rosja nie zaatakuje NATO (w każdym razie ja w to nie wierzę, byłoby to skrajnie nielogiczne). Tę wojnę, jak każdą wojnę zresztą, prowadzi się na użytek wewnętrzny i robi się tak z kilku powodów. Następuje tak zwane parcie pod ratusz, czyli zjawisko polegające na tym, że społeczeństwo jest gotowe wybaczyć wszystko swoim politykom w zamian za obietnice bezpieczeństwa. Drugim powodem są oczywiście pieniądze. Wojna otwiera wiele nowych metod wyciągania środków publicznych, dzięki czemu krewni i znajomi królika w kilka lat zarabiają tyle, co w normalnych okolicznościach trwałoby dekady.