Dlaczego Unii zależy na wojnie?
Reading Time: 3 minutesOd kilku miesięcy Unia Europejska prowadzi intensywny wyścig zbrojeń uzasadniany potrzebą wspólnej obrony. Jednak po bliższej analizie wyłania się rażąca sprzeczność: nie ma konkretnego zewnętrznego zagrożenia, które uzasadniałoby tak masową rozbudowę sił zbrojnych. Rosja, często przedstawiana jako główny wróg, jasno dała do zrozumienia, że jej celem nie jest ekspansja terytorialna na Europę, tylko przywrócenie gwarancji bezpieczeństwa ze strony NATO, które naruszyło dotychczasowe umowy. Czemu więc tak naprawdę ma służyć nowa europejska armia?
Siły zbrojne przeciwko komu?
Jeśli wróg nie jest zewnętrzny, powinniśmy spojrzeć do wewnątrz. Polityka Unii prowadzi do załamania gospodarczego i społecznego na niespotykaną dotąd skalę: do deindustrializacji, zubożenia klasy średniej, powszechnej niestabilności zatrudnienia, niekontrolowanych kryzysów migracyjnych oraz pogłębiających się podziałów etnicznych i kulturowych. W kontekście takiego scenariusza armia ponadnarodowa nie jest budowana w celu obrony Europy, ale raczej w celu zarządzania i tłumienia powstań wewnętrznych przewidywanych przez Jackpot 2028.

Projekt europejskiej armii, przy braku zewnętrznego zagrożenia, staje się doskonałym narzędziem kontroli społecznej. Jej wieloetniczna, wielokulturowa i wielojęzyczna struktura sprawia, że idealnie nadaje się do wykorzystania w wewnętrznych operacjach represyjnych. Dlaczego? Odpowiedzi dostarcza historia:
- Imperium Rzymskie używało legionów złożonych z żołnierzy pochodzących z różnych prowincji do tłumienia lokalnych buntów, tym samym zapobiegając jakiejkolwiek solidarności z uciskaną ludnością.
- Imperium Chińskie zastosowało tę samą metodę do stłumienia protestów na placu Tiananmen: żołnierze nie pochodzili z Pekinu, ale z odległych regionów, co zapewniło im całkowity brak empatii wobec demonstrantów.
- NATO i misje międzynarodowe kierują się tą samą zasadą: rozmieszczone siły nie powinny mieć żadnych powiązań kulturowych z ludnością lokalną. W ten sposób armia europejska nie jest budowana do obrony zewnętrznej, ale do siłowej kontroli obywateli Unii.
Proceder bez społecznego przyzwolenia
Innym kluczowym aspektem tejże przymusowej militaryzacji jest całkowity brak powszechnej zgody. Większość obywateli Europy nie chce wojny, nie widzi potrzeby tworzenia wspólnej armii i nie popiera zwiększonych wydatków wojskowych kosztem opieki zdrowotnej, badań i podstawowych usług. Mimo to proces ten posuwa się naprzód z pełną prędkością, bez debaty publicznej, narzucony z góry za pomocą narracji, która wykorzystuje strach jako mechanizm kontroli. Skutki owej przyspieszonej militaryzacji będą druzgocące:
- Zwiększony dług publiczny i zubożenie społeczeństwa, ponieważ na cele wojenne przeznaczane są zasoby pochodzące z najważniejszych sektorów gospodarki.
- Erozja demokracji i suwerenności narodowej, ponieważ armia europejska oznacza koniec niezależnej kontroli państwowej.
- Rosnące represje wewnętrzne z wykorzystaniem sił wojskowych rozmieszczonych w celu tłumienia protestów i buntów spowodowanych upadkiem gospodarczym.

Czy Europa zbliża się do Jackpota?
Jackpot 2028, czyli upadek cywilizacji jaką znamy, jest punktem zbieżnym wszystkich obecnych napięć. Pęd do zbrojenia się bez realnych zagrożeń przyspiesza proces wewnętrznej dezintegracji, zwiększając prawdopodobieństwo scenariusza, w którym zapaść społeczna będzie wymagać reakcji militarnej.
Krytycznym czynnikiem jest tutaj czas: jeśli Europa zdoła ukończyć budowę wspólnej armii do 2028, termin osiągnięcia Jackpota może zostać przyspieszony, wywołując konflikt domowy na dużą skalę. Jeśli jednak projekt wojskowy spowolni, upadek może przybrać mniej gwałtowną, ale wciąż nieodwracalną formę. Proces ten widać już teraz w Anglii, w której fale protestów przeciwnych imigracji są na tyle poważne, że grożą wybuchem wojny domowej.

Czy zmierzamy w kierunku dyktatury?
Chyba wszyscy widzimy, że dzieje się coś nienormalnego. Z lokalnej wojny Rosji z Ukrainą o wypchnięcie natowskich wpływów z regionu zrobiono etatowego straszaka na mieszkańców Zachodu. Logika każe zatem szukać w tym innej przyczyny. Europa nie przygotowuje się do obrony przed zewnętrznym wrogiem. Przygotowuje się do zarządzania własnym rozpadem poprzez wojenny model kontroli z użyciem sił zbrojnych, które nie będą bronić obywateli, ale ich monitorować i represjonować.
Pytanie nie brzmi już, czy Jackpot się wydarzy, ale jak szybko proces ten zostanie zrealizowany. W militaryzacji Europy nie chodzi o bezpieczeństwo. To jest ostatni gwóźdź do trumny demokracji europejskiej. Ci, którzy dziś popierają zbrojenia jako konieczność dla zapewnienia bezpieczeństwa, wkrótce zdadzą sobie sprawę, że byli pierwszymi celami owego projektu.
źródło: https://dosadinews.net/

