Fikcyjna misja Artemis 2
Reading Time: 2 minutesChciałoby się rzec – przeżyjmy to jeszcze raz. 1 kwietnia 2026, w Prima Aprilis, NASA zaserwowała nam kolejny teatrzyk Zielona Gęś z biletami po złotówkę. Tak zwana „kosmiczna misja” Artemis 2 miała rzekomo polegać na wystrzeleniu ludzi w „przestrzeń kosmosu” celem okrążenia Księżyca. Oczywiście nic takiego nie miało miejsca, jak zwykle zresztą. Obejrzyj poniższy materiał.
Generalnie mamy tutaj klasyczny zestaw obiadowy, wielokrotnie już spożywany przy okazji wszystkich spektakli poprzedzających. Zawsze jest to samo: klauni w studiu filmowym, czyli aktorzy bawiący się zestawem od rozszerzonej rzeczywistości, absurdalne grafiki komputerowe rzekomo symulujące Ziemię i serie glitchy (błędów wyświetlania) podczas kontaktu wirtualnej rzeczywistości z prawdziwymi obiektami.
Polecam serdecznie również drugą część analizy tego cyrku. Pozwoli Wam zrozumieć, że to wszystko powstaje w studiu przy użyciu programów do rozszerzonej rzeczywistości (Augmented Reality). Tych lewitujących przedmiotów nie ma, oni je widzą tylko dzięki specjalnym soczewkom. W studio filmowym, gdzie to wszystko jest nagrywane, nic nie lewituje.
Koniecznie obejrzyjcie również część trzecią, w której omówiono rzekomy powrót do domu z mitycznego kosmosu. NASA chce, żebyście wierzyli, że ten metalowy koszyk mknął z prędkością 40 tysięcy kilometrów na godzinę, co daje 11 kilometrów na sekundę, po czym rozgrzał się do temperatury wyższej od płonącej lawy, a następnie bezpiecznie wylądował w morzu. Nikt nigdy nie był w żadnym kosmosie, wszystko to jest żałosnym spektaklem dla gawiedzi.
Na koniec pewna refleksja z mojej strony. Uważam, że szokująco niski poziom tej iluzji jest celowy, w pełni świadomy. Zauważcie, że oni się już z niczym nie kryją. Chodzi mi o to, że zastosowane tu CGI jest przesadnie wręcz sztuczne, wszystkich wpadek jest po prostu za dużo, a ich skala zbyt szeroka, by można było mówić o przypadku lub niekompetencji NASA. Moim zdaniem to jest w pełni zamierzony efekt, oni to robią celowo. Mając góry złota, można wykreować znacznie lepszą iluzję, jednak z jakiegoś powodu dostajemy taki szajs.
Tylko teraz nasuwa się pytanie: jaki jest tego cel? Czy chodzi wyłącznie o tak zwaną prawdę schowaną na widoku, czyli świadome manifestowanie prawdy jako obowiązującej procedury podczas wszystkich oszustw wolnomularstwa? Czy może jednak jest tutaj na rzeczy coś więcej, na przykład chęć przewrócenia kolejnych klocków domina i wybudzanie mas z matriksowego snu? Bo nikt tak nie demaskuje tej iluzji jak samo NASA.

