Tajemnicze drony nad Polską
Reading Time: 4 minutesW niniejszym wpisie staram się rzucić pewne światło na tajemnicze drony w Polsce. Co tu się nie zgadza z linią forsowaną przez system? Z przyczyn oczywistych niczego nie mogę powiedzieć wprost. Niech każdy sam wyciągnie sobie wnioski.
W zeszłą niedzielę Rosja przeprowadziła zakrojony na szeroką skalę atak dronów, który określono jako największy w historii. Niektóre źródła doliczyły się łącznie 805 wystrzelonych dronów i wabików. W nocy z 9 na 10-go września nastąpił kolejny duży atak z udziałem ponad 400 dronów i ponad 50 różnych pocisków. Ten atak wyróżniał się, ponieważ znaczna liczba rzekomo tych właśnie dronów poleciała w kierunku Polski i to dość daleko wgłąb kraju, co nigdy wcześniej nie miało miejsca.
Incydent był ewidentnie bardzo dziwny, ponieważ nigdy nie zdarzyło się to na tak dużą skalę. Jak zawsze w takiej sytuacji, pojawiły się dwie wersje wydarzeń: oficjalna, w której media i urzędnicy sugerowali celową agresję Federacji Rosyjskiej oraz zakulisowa, która przedstawiała to zdarzenie na znacznie bardziej kontrolowane, niż się początkowo wydawało.

Strona polska ogłosiła, że doszło do 19-stu naruszeń naszego nieba, z czego znaczna część pochodziła z Białorusi. Warszawa powołała się na Artykuł 4 NATO, który stanowi, że państwa członkowskie konsultują się wspólnie, ilekroć zagrożona jest ich integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo któregokolwiek z członków. W przeciwieństwie do słynnego Artykułu 5 nie obejmuje to mechanizmu obrony zbiorowej, ale niewątpliwie jest krokiem w tym kierunku.
Główny nurt twierdzi, że odłamki jednego z dronów uderzyły w budynek mieszkalny we wsi Wyryki we wschodniej Polsce niedaleko granicy z Ukrainą i Białorusią. Kolejny wrak drona został rzekomo odkryty w pobliżu cmentarza w Cześnikach w powiecie zamojskim, około 100 km na południe od Wyryk. Drony nad Polską miały być pierwszym przypadkiem walki z rosyjskimi maszynami na terytorium NATO.

Zacznijmy od kwestii domu w Wyrykach. Szeroko upubliczniane zdjęcie zniszczenia domu, rzekomo uszkodzonego w wyniku ataku rosyjskiego drona, było używane już wcześniej przez media do ukazywania efektów burzy. Zdjęcie zostało też zdementowane przez samych mieszkańców, którzy zauważyli, że dom ten został poważnie uszkodzony podczas burzy dwa miesiące wcześniej i od tego czasu jego stan się nie zmienił.
Teraz spójrzcie na trzy poniższe zdjęcia. Mamy tutaj drona, który wylądował na polskim kurniku, drona sklejonego dosłownie taśmą klejącą. To ważny szczegół, ponieważ wiadomo, że Ukraina zbiera zestrzelone wcześniej rosyjskie drony, aby kreatywnie wykorzystać je ponownie w różnych celach.



Następnie posłuchajcie fragmentu wywiadu z prezydentem Andrzejem Dudą już po zakończeniu jego drugiej kadencji. Pytanie dotyczyło rakiety, która w 2022 roku spadła w Przewodowie, zabijając dwóch rolników. Wnioski niech każdy wyciągnie sobie sam. Materiał użyczony w ramach prawa cytatu. Całość wywiadu do obejrzenia tutaj.
Kolejną dziwną rzeczą jest to, że 8-go września (na dwa dni przed atakiem) pojawił się tajemniczy wpis z hasztagiem „plotka” na kanale Cartel platformy Telegram, w którym napisano, że Ukraina szykuje się do sporej prowokacji związanej z dronami Geranium.
Właściciel kanału pisał, że drony będą skierowane na bazę NATO w Europie. Prowokacja miała polegać na użyciu zestrzelonych wcześniej (później poskładanych) dronów rosyjskich. Jeśli wpis jest autentyczny, skąd jego użytkownik to wiedział?

Z oficjalnym przekazem mediów kłóci się również nocny telefon ministerstwa obrony Białorusi do polskiego dowództwa, w którym ostrzeżono Polskę przed nadchodzącym atakiem. Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Wiesław Kukuła poinformował, że strona białoruska ostrzegła Polskę przed dronami zbliżającymi się do jej terytorium.
W wywiadzie dla TVN24 zauważył, że taka postawa jest zaskakująca w kontekście napiętej sytuacji na granicy lądowej. Podkreślił jednocześnie, że strona polska postanowiła wykorzystać przekazane informacje i nie zrezygnowała ze współpracy. Skoro Białoruś jest sojusznikiem Moskwy, czemu zdradziła jej plany, ostrzegając państwo NATO przed nadchodzącym zagrożeniem?

W całej tej histerii osobiście najbardziej żenują mnie media głównego ścieku. Nie ma jeszcze śledztwa, dowodów, niczego, ale one już wiedzą. Mamy powtórkę z pandemii, kiedy media zachowywały się tak samo – na rozkaz solidarnie straszą, kłamią i manipulują opinię publiczną. To kolejny dowód na całkowity upadek dziennikarstwa.

