typex.info

Cały czas oglądamy ten sam serial

Reading Time: 3 minutesTylko sezony się zmieniają.

24/03/26 3 min

Cały czas oglądamy ten sam serial

Reading Time: 3 minutes

Na początku 2020 roku odpalono prawdziwy hit telewizyjny: gigantyczne oszustwo pandemiczne, którym próbowano sterroryzować świat. Było to oszustwo dość osobliwe, bo za pomocą pseudo nauki i kłamliwych haseł fałszywych ekspertów masowo zabijano ludzi.

ogólnoświatowy zamach stanu Covid-19

Umierali nie tylko pacjenci podłączeni do respiratorów (które były dla nich po prostu wyrokiem śmierci), ale też całe rzesze innych ludzi, którym odebrano prawo do korzystania z ubezpieczenia zdrowotnego. Odchodzili przedwcześnie bezsensowną śmiercią pozbawieni leczenia, zabiegów i operacji, które gwarantowała im konstytucja i umowy cywilno-prawne.

Po zakończeniu cyrku pandemicznego skorumpowane elity polityczne uruchomiły sezon drugi tego żenującego serialu – wojnę z Rosją. To było niby coś innego, choć naprawdę bardzo podobnego. Histeria pandemiczna ustąpiła histerii militarnej. Strasznego wirusa zastąpił straszny Putin – teraz to on odpowiadał za wszelkie zło tego świata. Antyszczepów wyparły ruskie onuce. Doniesienia medialne o kolejnych przypadkach zakażenia koronawirusem zamieniono na materiały o „kolejnych ofiarach rosyjskiej napaści na Ukrainę”. Zachodnie elity przeniosły punkt ciężkości ze strachu wokół własnego zdrowia na lęk przed ruskimi dronami.

nie odpowiada jedynie za gradobicie i koklusz

Trzecim sezonem była „wojna z Palestyną” na terenie Gazy, gdzie „Bogu ducha winni Izraelici” musieli bronić się przed atakami „palestyńskiego Hamasu”. Medialne ścieki ponownie stanęły na wysokości zadania: podręcznikową anihilację przedstawiano jako wojnę, ludobójstwo nazywano wymianą ognia. Liczba kłamstw dotyczących eksterminacji narodu palestyńskiego była porażająca nawet jak na standardy mainstream media.

Anihilacja Gazy obnażyła Zachód, ukazała skalę upodlenia i kompletne zeszmacenie. To był koniec pewnej ery – państwa zachodnie na zawsze utraciły moralne prawo do komentowania jakichkolwiek wojen, konfliktów zbrojnych i operacji militarnych. Okazały się skrajnie niemoralne, do szpiku zepsute, kompletnie niewiarygodne, współwinne zbrodni i najzwyczajniej w świecie złe.

zamordowali jakieś pół miliona ludzi, wyłącznie cywilów

Obecnie oglądamy czwarty sezon. Tym razem w roli czarnego charakteru wystąpił Iran. Nie było trudno obsadzić go w tej roli, bo materiał był gruntowany dawno temu. Od wielu lat przestrzeń medialną wypełniały słowa typu: irański reżim, niewola religijna, prawo szariatu czy skrajne nieszanowanie kobiet i zasad demokracji. Gdzieś w tle przewijały się również propagandowe bajki o irańskim programie nuklearnym, który sam w sobie jest kłamstwem.

Zauważmy, że odpalono tu dokładnie ten sam skrypt jak w przypadku palestyńskiej Gazy: odwracanie znaczeń i granie kartą ofiary: to oni, Irańczycy, są tymi złymi, a USA wyzwalają uciemiężony lud z muzułmańskich łańcuchów. A że przy okazji muszą zginąć tysiące niewinnych ludzi… cóż – takie są koszty wprowadzania demokracji. Niedawno Ukraina dołączyła do bombardowania Iranu, więc to się wszystko układa w sensowną całość.

USA zawsze niosą demokrację w taki sam sposób

To jest cały czas ten sam serial, ten sam mechanizm, kolejne sezony tego samego programu czystego zła, machinacji i propagandy. To wszystko ma wspólne korzenie i zawsze przebiega według tego samego schematu: nagłe „zagrożenie” (wirus, Putin, Hamas, Iran), następnie reakcja społeczna (strach, strach, strach, strach), w końcu rozwiązanie (lockdown, wojna z Rosją, anihilacja Gazy, bombardowanie Iranu), po którym następuje ogłaszanie zwycięstwa i ogólnokrajowa radość „z pokonania kolejnej trudności”. Wojna to pokój, wolność to niewola, ignorancja to siła.

To jest cały czas to samo, ten sam program, ten sam podły kłamczuszek z fałszywą miną pseudo dobra na gębie, tylko aktorzy i miejsca akcji się zmieniają. Jednak mechanizm działania pozostaje niezmienny: problem – reakcja – rozwiązanie. A to, że „rozwiązanie” zawsze kończy się śmiercią i zniszczeniem, kolejnymi haraczami od całych narodów (w tym Polaków), galopującą inflacją oraz poważnymi konsekwencjami gospodarczymi i społecznymi, jest traktowane jak normalka, jak standard, na który wytresowane społeczeństwo już nie zwraca uwagi.

Świat jest sceną, a politycy na niej jedynie aktorami. Producenci spektaklu pozostają zawsze w cieniu. Jedyne, co nam zostało, to czekać na kolejny sezon widowiska. Czy pojawią się świeże wątki i nowe postacie czy raczej należy oczekiwać rozwinięcia już poznanych fabuł i liczyć na powroty aktorów z poprzednich sezonów? I ile czasu jeszcze zajmie publice, nim zauważy, że to wszystko jest planowane i wdrażane z zimnym wyrachowaniem?