Chrześcijaństwo jest religią solarną
Reading Time: 6 minutesW poniższym wpisie posłużyłem się dwoma nieswoimi materiałami. Oba ukazują ścisły związek chrześcijaństwa z masonerią i heliocentryzmem, a dokładniej egipską religią solarną. Chrześcijaństwo jest permutacją religii staroegipskiej i pradawnych wierzeń druidów, w których Słońce zawsze było bogiem. Z kolei nauki hermetyzmu wraz z dominującą w nich religią solarną są bezpośrednią przyczyną teorii heliocentrycznej. To właśnie dlatego „wszystko krąży wokół Słońca” – bo Słońce nadal jest bogiem, nic się w tej materii nie zmieniło.
Wyraźnie zaznaczam, że moim celem nie jest zranienie niczyich uczuć religijnych. Myślę, że odpowiednio rozumiana i pokojowo praktykowana wiara chrześcijańska, w duchu której sam zostałem wychowany, może być źródłem duchowego ukojenia i mieć pozytywny wpływ energetyczny na jednostkę. Trzeba jednak rozumieć prawdziwe intencje tej religii, a nadrzędnym celem poszukiwacza prawdy jest bezwzględne dążenie do prawdy, bez oglądania się na społeczeństwo, koszty duchowe, mentalne i materialne.
Temat ten został już bardzo dobrze naświetlony 20 lat temu w pierwszej części filmu Zeitgeist: Duch Epoki. Zdaję sobie sprawę, jak wrażliwa jest to sprawa, bo od wielu lat tkwimy w pułapce typu: „chrześcijaństwo lekiem na satanizm i całe zło”. Niestety prawda jest inna – chrześcijaństwo nie jest żadnym duchowym panaceum, tylko solarną religią neopogańską i nie ma nic wspólnego z prawdziwym Bogiem.
Ojczyzna Szatana
Kiedy przypatrzymy się Watykanowi, szybko natrafimy na szereg gadzich odniesień w jego architekturze i sztuce. Jedną z nich jest papieska aula audiencyjna. Zarówno w środku, jak i na zewnątrz, zaprojektowano ją tak, by przypominała łeb wielkiego węża. Chyba nie muszę przypominać, kim jest wąż w Piśmie Świętym.

Symbolika tego miejsca jest bardzo wymowna. Papież, będąc głową Kościoła Katolickiego, przemawia do ludzkości głosem węża, czyli Szatana. Tym samym Watykan staje sie centrum światowego satanizmu, macierzą samego Diabła. Satanistycznych motywów w Watykanie jest bardzo dużo. Niemały wpływ na taki stan rzeczy miał okultystyczny zakon Jezuitów, czyli Towarzystwo Jezusowe – najpotężniejsza organizacja polityczno-militarna w dziejach, założona przez Ignacego Loyolę w 1540 roku.
W tym miejscu namawiam do obejrzenia poniższego materiału, z którego dowiesz się, dlaczego plac Św. Piotra jest niczym innym jak ogromnym zegarem słonecznym i dlaczego wskazówkę tego zegara stanowi obelisk, czyli pomnik egipskiego boga Słońca – Ra. Dowiesz się też, skąd się wziął symbol rzymskiego Labarum (znak chrześcijaństwa) i czemu składa się on z liter X i P. Taki sam obelisk i Labarum tworzą ulice stolicy światowej masonerii – Waszyngtonu.
Egipski kult Słońca
Musimy zdawać sobie sprawę, że wszystkie święta chrześcijańskie są świętami pogańskimi, wywodzącymi się z wierzeń starożytnego Egiptu i Rzymu. Wielkanoc to Easter, dlatego że właśnie tego dnia o wschodzie Słońca cień obelisku tworzy pionową część rzymskiej litery P w świętym symbolu Labarum. Chrześcijaństwo to masońska nakładka na wierzenia starożytnych, którzy czcili Słońce.
Boże Narodzenie wypada 25 grudnia, dlatego że właśnie wtedy w Rzymie obchodzono Dies Natalis Solis Invicti, czyli Dzień Narodzin Niezwyciężonego Słońca. 25 grudnia kończył Saturnalia, okres świąt na rzecz Saturna, który dla iluminatów i masonów jest bogiem urodzajnego życia. Innymi słowy czczą Szatana. Saturn opiekował się zbiorami, dawał Słońce i zsyłał deszcz. Zauważ, że we współczesnych piosenkach z USA nierzadko pada słowo rainman. Kim jest ten tajemniczy rainman? To właśnie Saturn – ten, który zsyła deszcz (w ich przypadku deszcz pieniędzy i dobrobytu). Podobieństwo słów Saturn i Satan nie jest przypadkowe. 25 grudnia stały się narodzinami Chrystusa, czyli Słońca, bo w noc poprzedzającą (wigilię) trzy gwiazdy z pasa Oriona (trzej królowie) wskazują miejsce wschodzenia Słońca.
Poniższy materiał w sposób przekrojowy ukazuje mitologiczną postać Jezusa Chrystusa, którego historia życia reprezentuje nic innego jak alegoryczną podróż Słońca przez kolejne konstelacje na tarczy Zodiaku. Film jest długi, ale to lektura obowiązkowa. Przede wszystkim pokazuje, że życiorys Jezusa jest fikcyjny, mitologiczny i powstał na bazie kilkunastu podobnych opowieści z regionu Bliskiego i Dalekiego Wschodu.
Małe sprostowanie co do tłumaczenia – Mitra jest bogiem męskim, nie żeńskim. W pewnym momencie chodziło też o „flesh” (ciało), a nie „flash” (błysk). Pomijając te drobne błędy, jestem bardzo wdzięczny Markowi za przetłumaczenie tak wielkiego materiału, bo to musiało kosztować masę pracy.
Podsumowanie
Mit Jezusa Chrystusa, fikcyjnej postaci modelowanej na przestrzeni wieków, jest jedną z najbardziej przerażających operacji psychologicznych w dziejach ludzkości, bo pokazuje, jak potężny jest efekt wielokrotnego i sprawnego przepisywania historii. Chrześcijaństwo nie jest niczym oryginalnym. Stanowi 16-te powtórzenie wcześniejszych systemów religijnych. Chrystus jest kolejną wersją Kriszny i Mitry.
Z jakiegoś powodu nikt nie widzi (lub nie chce widzieć) jawnego okultyzmu w religii chrześcijańskiej. Jej symbolem jest martwy człowiek przybity do krzyża. Podczas obrzędów spożywa się jego ciało i pije krew (niby symbolicznie poprzez chleb i wino, jednak sugestia jest aż nadto wyraźna – to satanizm w najczystszym wydaniu). Do tego dochodzi msza odprawiana przez kapłana, ołtarz (miejsce zabijania zwierząt jako ofiary dla bogów), kadzidło, mantry, namaszczenie ciała, woda święcona, klękanie, pieśni religijne, obrzędy. Wszystkie te rzeczy występują również w sektach, ale tutaj uchodzą za normalne.

W chrześcijaństwie mamy całą masę motywów ewidentnie solarnych. Monstrancja, czyli pozłacane naczynie liturgiczne, w którym umieszcza się konsekrowaną hostię (ciało Chrystusa), to po prostu symbol Słońca. Nie tylko monstrancja budzi ewidentne skojarzenia ze Słońcem. To samo możemy powiedzieć o aureoli, Najświętszym Sercu Jezusa, tabernakulum i krzyżu promienistym.
Chrześcijaństwo na każdym kroku pokazuje, że czci Słońce. Postać człowieka występuje tutaj tylko dlatego, że cesarstwo rzymskie upadało, więc nie mogli dalej krzewić wierzeń pogańskich w sposób jawny i otwarty. Musieli znaleźć sposób na zawoalowanie tego. Sięgnęli więc do legend Dalekiego Wschodu i stworzyli własną wersję Kriszny. Zwróć uwagę na podobieństwo słów Kriszna i Christian (chrześcijanin).
Trzeba wyraźnie oddzielić prawdziwego Boga (Stwórcę nieba i Ziemi, boski czynnik sprawczo-duchowy) od religii, która jest narzędziem człowieka, przyziemnym mechanizmem systemowym stworzonym do kontroli mas. Istnieje bowiem zasadnicza różnica między wiedzą ezoteryczną (wewnętrzną, duchową, nastawioną na rozwój i doskonalenie się), a wiedzą egzoteryczną (zewnętrzną, systemową, przeznaczoną do zarządzania masami).

Mitologię chrześcijaństwa można zestawić jedynie z kłamstwem heliocentryzmu. Skutki obu tych oszustw są nie do przecenienia. Te masowe programy odcisnęły na cywilizacji piętno tak głębokie, że okręcenie ich wpływu będzie trwało wieki lub, co bardziej prawdopodobne, nie nastąpi nigdy. To naprawdę zdumiewające widzieć, jak potężne narzędzia maja ci, którzy opowiadają historie.
Mitologia chrześcijańska od setek lat idzie w parze z oszustwem heliocentryzmu i scjentyzmu, czyli fantastyki udającej naukę. Jakieś 90% ludzi wierzy, że żyje na lewitującej w próżni skale z zakrzywiającą się wodą. Wierzą w to tylko dlatego, że wpaja im się to od dziecka i bombarduje z każdego rogu. Realnie nie mają żadnych dowodów (chyba że dowodami zaczniemy nazywać grafiki komputerowe i zdjęcia robione obiektywem typu rybie oko). Ponad połowa z tych ludzi daje się też prowadzić jakiemuś systemowi religijnemu. A jedynym celem wszelkich wierzeń religijnych i „naukowych” jest prowadzenie stada do zagrody.
Heliocentryzm i religie są dwoma najpotężniejszymi narzędziami kontroli w historii świata, dwiema najsilniejszymi operacjami psychologicznymi, jakie kiedykolwiek przeprowadzono na masach. Te programy zakuły ludzkość w kajdany mentalnej hipnozy i uczyniły zeń armię zombie, która rok po roku, dekada po dekadzie i wiek po wieku pokornie służy swoim władcom.

Religie są narzędziem sprawowania kontroli nad masami. I wszystkie są jednakowo satanistyczne – bez względu, czy mówimy o chrześcijaństwie, islamie czy judaizmie. W każdej z nich występuje podobny zestaw praktyk okultystycznych: satanistyczne obrzędy, szokujący motyw krwi i składania ofiary, anioły, demony, miejsca zbawienia i miejsca potępienia.
Powtórzę jeszcze raz: należy oddzielać religię od Stwórcy. Istnienie Boga jest niezaprzeczalne, bo wynika z logiki. Nic nie powstaje samo z siebie. Każdy dom jest jednocześnie dowodem na istnienie budowniczego. Każdy obraz jest jednocześnie dowodem na istnienie malarza. Ziemia i wszelka forma życia na niej zostały przez kogoś stworzone, przez jakąś siłę. Jednak prawdziwa natura tej siły jest czymś absolutnie przeciwnym do tego, co forsują religie. To wielka tajemnica, to nieodgadniona zagadka. Boga nie może odzwierciedlić żadna księga, żaden zestaw reguł, żadna liturgia czy obrządek, żadna książka, żaden film czy opowieść. Bóg wymyka się wszelkim wyobrażeniom człowieka. Nie da się Go ubrać w słowa, obrazy, dźwięki i myśli.
Właśnie dlatego jest Bogiem.

