typex.info

Facebook jest projektem wojskowym

Reading Time: 17 minutesMasowa inwigilacja społeczeństwa.

22/09/26 17 min

Facebook jest projektem wojskowym

Reading Time: 17 minutes

Rosnąca rola Facebooka w ciągle rozwijającym się aparacie nadzoru i „zapobieganiu przestępczości” sektora bezpieczeństwa narodowego wymaga rewizji pochodzenia firmy i jej produktów, ponieważ mają związek z dawnym i kontrowersyjnym programem nadzoru prowadzonym przez DARPA, który był w zasadzie analogiczny do tego, co obecnie jest największą siecią społecznościową na świecie.

W połowie lutego 2020 roku Daniel Baker, amerykański weteran, którego media określały jako antyrządowego, antybiałego i antypolicyjnego, został oskarżony przez ławę przysięgłych na Florydzie o przesyłanie w handlu międzystanowym komunikatów zawierających groźbę porwania lub zranienia.

Wspomniany komunikat został opublikowany przez Bakera na Facebooku, gdzie założył wydarzenie, aby zorganizować zbrojny protest przeciwko zaplanowanemu marszowi zwolenników Donalda Trumpa w stolicy Florydy, Tallahassee, 6 stycznia. „Jeśli boisz się zginąć w walce z wrogiem, to zostań w łóżku i żyj. Zadzwoń do wszystkich znajomych i powstań!” napisał Baker na swojej stronie wydarzenia na Facebooku.

Przypadek Bakera jest godny uwagi, ponieważ stanowi jedno z pierwszych aresztowań przed popełnieniem przestępstwa, opartych wyłącznie na postach w mediach społecznościowych. To osobliwy wniosek z wysiłków administracji Trumpa (a później również Bidena) mających na celu normalizację aresztowania osób za posty w internecie, aby zapobiec aktom przemocy, zanim do nich dojdzie.

Facebook od początku swego istnienia kryguje się na coś w rodzaju miejskiego rynku, który jedynie umożliwia ludziom z całego świata zwykłe kontaktowanie się ze sobą. Tymczasem głębsze przyjrzenie się jego militarnym korzeniom i ciągłym powiązaniom wojskowym ujawnia, że ta największa na świecie sieć społecznościowa od zawsze miała być narzędziem inwigilacji, służącym identyfikowaniu i namierzaniu opozycji w kraju pochodzenia, a obecnie wszystkich obywateli świata.

Niniejszy artykuł, poświęcony głównie Facebookowi i państwu bezpieczeństwa narodowego USA, zgłębia początki sieci społecznościowej oraz czas i charakter jej rozwoju w kontekście kontrowersyjnego programu wojskowego, który został zamknięty tego samego dnia, w którym powstał Facebook.

Projekt znany jako LifeLog był jednym z kilku kontrowersyjnych programów inwigilacji realizowanych po 11 września 2001 przez Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA), które groziły zniszczeniem prywatności i wolności obywatelskich w Stanach Zjednoczonych, a jednocześnie miały na celu zbieranie danych w celu tworzenia „humanizowanej” sztucznej inteligencji.

Jak się okazuje, Facebook nie jest jedynym gigantem z Doliny Krzemowej, którego początki ściśle pokrywają się z tą samą serią inicjatyw DARPA, a którego obecne działania stanowią zarówno siłę napędową, jak i paliwo dla wojny zaawansowanych technologii przeciwko wewnętrznej opozycji.

Eksploracja danych DARPA

Po zorganizowanej przez administrację George’a Busha masowej zbrodni z 11 września DARPA, w ścisłej współpracy z amerykańskimi służbami wywiadowczymi (w szczególności z CIA), rozpoczęła tajny program „zapobieganiu przestępczości” w nietypowym podejściu do walki z terroryzmem, znanym jako Total Information Awareness (w skrócie TIA), czyli Absolutnej Świadomości Informacyjnej.

Celem TIA było stworzenie wszechwidzącego wojskowego aparatu obserwacyjnego. Oficjalna logika stojąca za TIA opierała się na założeniu, że inwazyjny nadzór nad całą populacją USA jest absolutnie niezbędny do zapobiegania atakom terrorystycznym, aktom bioterroryzmu, a nawet naturalnym wybuchom rozmaitych epidemii.

Pomysłodawcą i człowiekiem, który kierował TIA przez stosunkowo krótki okres jego istnienia, był John Poindexter, znany głównie z roli doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego w administracji Ronalda Reagana w aferze Iran-Contras i skazania go za pięć przestępstw w związku z tą aferą. Mniej znaną działalnością osób związanych z Iran-Contras było opracowanie słynnej bazy danych Main Core, którą miano wykorzystywać w tak zwanych „protokołach ciągłości rządów” (COG – Continuity Of Government), programu amerykańskich służb, który zapewnia bezpieczeństwo kontynuacji strategicznej USA w rozmaitych obszarach polityki zagranicznej i wewnętrznej na przestrzeni kolejnych administracji rządowych. Jest to kolejny dowód na to, że think-tanki oraz ich przedłużenia, czyli służby specjalne, stoją nad politykami i wykonują polecenia rodzin Rady Trzynastu.

Rdzeń Główny (Main Core) został wykorzystany do sporządzenia listy amerykańskich dysydentów i „potencjalnych wichrzycieli”, z którymi należało się rozprawić w przypadku zastosowania protokołów COG. Protokoły te mogły zostać użyte z różnych powodów, w tym powszechnego sprzeciwu społecznego wobec interwencji wojskowej USA za granicą, powszechnego sprzeciwu wewnętrznego lub niejasno zdefiniowanego momentu kryzysu narodowego lub czasu paniki.

Amerykanie nie byli informowani o wpisaniu ich nazwiska na listę, a dana osoba mogła się na niej znaleźć jedynie za udział w jakimś proteście w zamierzchłej przeszłości, za niepłacenie podatków lub za inne, często błahe, zachowania uznane za nieprzyjazne przez architektów administracji Reagana. W związku z tym nie było przesadą, gdy felietonista New York Timesa William Safire zauważył, że dzięki TIA: „Poindexter realizuje swoje dwudziestoletnie marzenie – uzyskuje uprawnienia do eksploracji danych, pozwalające mu szpiegować każdą publiczną i prywatną czynność każdego Amerykanina”.

Program TIA spotkał się z ogromnym oburzeniem obywateli po jego ujawnieniu opinii publicznej na początku 2003 roku. Wśród krytyków TIA znalazła się Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich (American Civil Liberties Union), która twierdziła, że program nadzoru „(…) zabije prywatność w Ameryce, ponieważ każdy aspekt naszego życia zostanie skatalogowany”, podczas gdy kilka głównych mediów ostrzegało, że: „TIA zwalcza terror, zastraszając obywateli USA”.

W wyniku tych nacisków DARPA zmieniła nazwę programu na Terrorist Information Awareness, aby brzmiało ono mniej jak panoptikon bezpieczeństwa narodowego, a bardziej jak program skierowany konkretnie przeciwko terrorystom w erze po 11 września. W konsekwencji owych wysiłków projekty TIA nie zostały faktycznie zamknięte, a większość z nich przeniesiono do tajnych portfeli Pentagonu i amerykańskiej służby wywiadowczej. Niektóre stały się finansowanymi i kierowanymi przez wywiad przedsięwzięciami sektora prywatnego, takimi jak Palantir Petera Thiela, a inne powróciły po latach pod pretekstem walki z kryzysem COVID-19.

Wkrótce po uruchomieniu TIA, podobny program DARPA nabierał kształtów pod kierownictwem bliskiego przyjaciela Poindextera, kierownika programu DARPA Douglasa Gage’a. Projekt Gage’a, LifeLog, miał na celu „(…) zbudowanie bazy danych śledzącej całe życie danej osoby”, obejmującej relacje i komunikację danej osoby (rozmowy telefoniczne, pocztę, smsy), jej nawyki związane z konsumpcją mediów, zakupy i wiele innych, aby stworzyć cyfrowy zapis „(…) wszystkiego, co dana osoba mówi, widzi lub robi”. LifeLog miał następnie gromadzić te nieustrukturyzowane dane i organizować je w „dyskretne epizody” lub migawki, a jednocześnie „(…) mapować relacje, wspomnienia, wydarzenia i doświadczenia”.

LifeLog, według Gage’a i zwolenników programu, tworzyłby stały i przeszukiwalny elektroniczny pamiętnik całego życia danej osoby, który według DARPA mógłby zostać użyty do stworzenia „cyfrowych asystentów” nowej generacji i zaoferować użytkownikom „(…) niemal idealną pamięć cyfrową”. Gage twierdził, nawet po zamknięciu programu, że: „(…) osoby miałyby pełną kontrolę nad własnymi wysiłkami w zakresie gromadzenia danych, ponieważ mogłyby decydować, kiedy włączyć lub wyłączyć czujniki i określać, kto będzie udostępniał dane”. To bardzo przypomina kłamliwe komunikaty rozmaitych korporacji typu: „Określ, czy chcesz udostępniać wszystkie dane czy tylko dane obowiązkowe”. W następnych latach analogiczne obietnice kontroli użytkownika składali giganci technologiczni z Doliny Krzemowej tylko po to, by wielokrotnie je łamać dla zysku i zasilania rządowego aparatu nadzoru wewnętrznego.

Informacje, które LifeLog pozyskiwał z każdej interakcji użytkownika z technologią, byłyby łączone z informacjami uzyskanymi z nadajnika GPS, który śledził i dokumentował lokalizację danej osoby, czujników audiowizualnych, które rejestrowały to, co dana osoba widziała i mówiła, a także z monitorów biomedycznych, które oceniały jej stan zdrowia. Podobnie jak TIA, LifeLog był promowany przez DARPA jako „(…) potencjalnie wspierający badania medyczne i wczesne wykrywanie pojawiającej się epidemii”.

Krytycy w głównych mediach i innych miejscach szybko zauważyli, że program będzie nieuchronnie wykorzystywany do budowania profili dysydentów, a także osób podejrzanych o terroryzm. W połączeniu z wielopoziomowym nadzorem TIA nad jednostkami, LifeLog poszedł o krok dalej, dodając do tych danych transakcyjnych informacje fizyczne (takie jak nasze odczucia) i dane medialne (takie jak to, co czytamy). Jeden z krytyków, Lee Tien z Electronic Frontier Foundation, ostrzegł wówczas, że: „Programy realizowane przez DARPA, w tym LifeLog, mają oczywiste i łatwe ścieżki do wdrożenia w ramach bezpieczeństwa wewnętrznego”.

W tamtym czasie DARPA publicznie podkreślała, że LifeLog i TIA nie są ze sobą powiązane (pomimo oczywistych podobieństw) i że LifeLog nie będzie używany do tajnego nadzoru. Jednak w dokumentacji DARPA dotyczącej LifeLog zauważono, że: „(…) projekt będzie w stanie wywnioskować rutyny, nawyki i relacje użytkownika z innymi ludźmi, organizacjami, miejscami i przedmiotami oraz wykorzystać te wzorce do ułatwienia swojego zadania”, co potwierdza jego potencjalne zastosowanie jako narzędzia masowego nadzoru.

Oprócz możliwości profilowania potencjalnych wrogów państwa, LifeLog miał jeszcze jeden cel, który był prawdopodobnie ważniejszy dla państwa bezpieczeństwa narodowego i jego partnerów akademickich – „humanizację” i rozwój sztucznej inteligencji.

Pod koniec 2002 roku, zaledwie kilka miesięcy przed ogłoszeniem powstania LifeLog, DARPA opublikowała dokument strategiczny, szczegółowo opisujący rozwój sztucznej inteligencji poprzez dostarczanie jej ogromnych ilości danych z różnych źródeł.

Projekty wojskowego nadzoru po 9/11 (LifeLog i TIA to tylko dwa z nich) dostarczyły ilości danych, których uzyskanie było wcześniej nie do pomyślenia, a które potencjalnie mogą stanowić klucz do osiągnięcia hipotetycznej „osobliwości technologicznej”. Dokument DARPA z 2002 omawia nawet wysiłki DARPA mające na celu stworzenie interfejsu mózg-maszyna, który przesyłałby ludzkie myśli bezpośrednio do maszyn, rozwijając sztuczną inteligencję poprzez stałe zalewanie ich świeżo pozyskanymi danymi.

Jednym z projektów nakreślonych przez DARPA, Cognitive Computing Initiative, było opracowanie zaawansowanej sztucznej inteligencji poprzez stworzenie „(…) trwałego, spersonalizowanego asystenta poznawczego”, później nazwanego Persceptive Assistant that Learns (Uczący się Asystent Perspektywy – w skrócie PAL). PAL od samego początku był powiązany z LifeLogiem, którego pierwotnym celem było zapewnienie asystentowi AI zdolności podejmowania decyzji i rozumowania podobnych do ludzkich poprzez przekształcanie masy niestrukturyzowanych danych w format narracyjny.

Potencjalni główni badacze projektu LifeLog również odzwierciedlają ostateczny cel programu, jakim jest stworzenie humanizowanej sztucznej inteligencji. Na przykład Howard Shrobe z Laboratorium Sztucznej Inteligencji MIT i jego ówczesny zespół mieli być ściśle zaangażowani w projekt LifeLog. Shrobe pracował wcześniej dla DARPA nad „ewolucyjnym projektowaniem złożonego oprogramowania”, zanim został zastępcą dyrektora AI Lab na MIT i poświęcił swoją długą karierę „(…) budowaniu sztucznej inteligencji w stylu poznawczym”.

trailer skasowanego filmu Gray State

W latach po zamknięciu programu LifeLog ponownie pracował dla DARPA, a także nad projektami badawczymi w dziedzinie sztucznej inteligencji związanymi ze służbami wywiadowczymi. Ponadto, AI Lab na MIT było ściśle powiązane z korporacją i kontrahentem DARPA z lat 80′ o nazwie Thinking Machines, zatrudniającą wielu wybitnych przedstawicieli laboratorium: w tym Danny’ego Hillisa, Marvina Minsky’ego i Erica Landera – i dążyło do zbudowania superkomputerów AI zdolnych do myślenia zbliżonego do ludzkiego.

Później ujawniono, że wszystkie trzy osoby były bliskimi współpracownikami i były sponsorowane przez pedofila powiązanego z wywiadem Jeffreya Epsteina, który również hojnie przekazywał darowizny na rzecz MIT jako instytucji i był głównym fundatorem oraz orędownikiem badań naukowych związanych z transhumanizmem.

Wkrótce po zamknięciu programu LifeLog krytycy obawiali się, że podobnie jak TIA, będzie on kontynuowany pod inną nazwą. Na przykład Lee Tien z Electronic Frontier Foundation powiedział w wywiadzie dla VICE w momencie zamknięcia programu LifeLog: „Nie zdziwiłbym się, gdybym dowiedział się, że rząd nadal finansował badania, które rozwijały tę dziedzinę, nie nazywając jej LifeLog”.

Oprócz krytyków, jeden z potencjalnych badaczy pracujących nad LifeLogiem, David Karger z MIT, był również przekonany, że projekt DARPA będzie kontynuowany w nowej formie. W wywiadzie dla Wired powiedział: „Jestem pewien, że takie badania będą nadal finansowane pod jakąś inną nazwą. Nie wyobrażam sobie, żeby DARPA wycofała się z tak kluczowego obszaru badań”. Odpowiedź na te spekulacje wydaje się leżeć w firmie, która wystartowała dokładnie tego samego dnia, w którym Pentagon zamknął LifeLog: Facebooku.

Świadomość informacyjna

Po licznych kontrowersjach i krytyce, pod koniec 2003 roku TIA została oficjalnie zamknięta i pozbawiona funduszy przez Kongres, zaledwie kilka miesięcy po jej uruchomieniu. Dopiero później ujawniono, że TIA nigdy tak naprawdę nie zamknięto, a jej różne programy zostały potajemnie rozdzielone między sieć agencji wojskowych i wywiadowczych, które tworzą amerykańskie państwo bezpieczeństwa narodowego. Część z nich została sprywatyzowana.

W tym samym miesiącu, w którym TIA została zmuszona do zmiany nazwy z powodu rosnącej fali krytyki, Peter Thiel zarejestrował firmę Palantir, która, nawiasem mówiąc, rozwijała kluczowe oprogramowanie panoptikonu, którym TIA miała nadzieję się posługiwać. Wkrótce po zarejestrowaniu Palantira w 2003 roku, Richard Perle, znany neokonserwatysta z administracji Reagana i Busha oraz architekt wojny w Iraku, zadzwonił do Poindextera z TIA i powiedział, że chce go przedstawić Thielowi i jego współpracownikowi Alexowi Karpowi, obecnie dyrektorowi generalnemu Palantira.

Według doniesień magazynu New York: „Poindexter był dokładnie tą osobą, z którą Thiel i Karp chcieli się spotkać, głównie dlatego że ich nowa firma miała podobne ambicje do tej, którą Poindexter próbował stworzyć w Pentagonie”, czyli TIA. Podczas tego spotkania Thiel i Karp starali się „(…) wyciągnąć wnioski z przemyśleń człowieka, którego powszechnie uważa się za ojca chrzestnego współczesnego nadzoru”.

Wkrótce po założeniu firmy Palantir (choć dokładny czas i szczegóły inwestycji pozostają ukryte przed opinią publiczną) spółka In-Q-Tel, należąca do CIA, została pierwszym sponsorem firmy, przekazując jej około 2 milionów dolarów. Udział In-Q-Tel w Palantir został ujawniony publicznie dopiero w połowie 2006 roku. Pieniądze z pewnością były przydatne. Ponadto, jak powiedział Alex Karp w wywiadzie dla New York Timesa w październiku 2020: „Prawdziwą wartością inwestycji w In-Q-Tel było to, że dała ona Palantirowi dostęp do analityków CIA, którzy byli jego docelowymi klientami”. Mamy tu zatem typowy dla CIA i innych służb korupcyjny proceder niekontrolowanego przepływu pieniędzy między sektorem publicznym a prywatnym. Społeczeństwo nie ma pojęcia, na co idą jego pieniądze.

Kluczową postacią w tym okresie (również w tym dla Palantira) okazał się dyrektor ds. informacji CIA, Alan Wade, który był głównym przedstawicielem wywiadu w programie Total Information Awareness. Wade był wcześniej współzałożycielem firmy Chiliad, dostawcy oprogramowania dla bezpieczeństwa wewnętrznego po 9/11, wraz z Christine Maxwell, siostrą Ghislaine Maxwell i córką Roberta Maxwella, działacza Iran-Contras, agenta wywiadu i barona medialnego. Dla przypomnienia – Ghislaine Maxwell jest byłą partnerką Jeffrey’a Epsteina, skazaną w śledztwie afery pedofilskiej. Jej ojciec, Robert Maxwell to dawny agent Mossadu.

Po inwestycji w In-Q-Tel CIA była jedynym klientem Palantira aż do 2008 roku. W tym okresie dwaj najlepsi inżynierowie Palantira: Aki Jain i Stephen Cohen, co dwa tygodnie podróżowali do siedziby CIA w Langley w stanie Wirginia. Aki Jain wspomina, że w latach 2005–2009 odbył co najmniej dwieście podróży do siedziby CIA.

Podczas tych regularnych wizyt analitycy CIA testowali oprogramowanie Palantira i przekazywali swoje uwagi, a następnie Cohen i Jain wracali do Kalifornii, aby je udoskonalać. Podobnie jak w przypadku decyzji In-Q-Tel o inwestycji w Palantir, w tym czasie dyrektor ds. informatyki CIA pozostał jednym z architektów TIA. Alan Wade odegrał kluczową rolę w wielu z tych spotkań, a następnie w udoskonalaniu produktów Palantira.

Obecnie produkty Palantira są wykorzystywane do masowego nadzoru, przewidywalnego nadzoru policyjnego i innych niepokojących praktyk amerykańskiego głębokiego państwa bezpieczeństwa narodowego. Wymownym przykładem jest znaczące zaangażowanie Palantira w nowy program nadzoru nad odprowadzaniem ścieków, prowadzony przez Departament Zdrowia i Opieki Społecznej, który po cichu rozprzestrzenia się w Stanach Zjednoczonych.

Można dyskutować, czy Facebook od początku miał być odpowiednikiem LifeLoga, czy też okazał się projektem społecznościowym, który spełnił oczekiwania po uruchomieniu. To drugie wydaje się bardziej prawdopodobne, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Thiel zainwestował również w inną wczesną platformę społecznościową, Friendster.i

Jak zauważono w raporcie Unlimited Hangout, system ten jest wskrzeszeniem programu TIA o nazwie Biosurveillance (biologicznej obserwacji). Wszystkie swoje dane przesyła on do zarządzanej przez Palantir i objętej tajemnicą platformy danych HHS Protect. Decyzja o przekształceniu kontrowersyjnych programów prowadzonych przez DARPA w prywatne przedsięwzięcie nie ograniczała się jednak do Palantira od Petera Thiela.

Rozwój Facebooka

Zamknięcie skandalicznego projektu Total Information Awareness w DARPA miało wpływ na kilka powiązanych programów, które również zostały rozwiązane w następstwie publicznego oburzenia programami DARPA po 11 września. Jednym z tych programów był LifeLog.

Kiedy wieści o programie rozeszły się w mediach, wielu z tych samych zagorzałych krytyków, którzy atakowali TIA, z podobnym zapałem zabrało się za LifeLog. Steven Aftergood z Federation of American Scientists powiedział wówczas dla Wired, że „LifeLog ma potencjał, by stać się czymś na kształt TIA w pigułce”.

Zuckerberg ze swoimi ludźmi podczas przesłuchania przez komisję Senatu – czy twoim zdaniem oni się czymś stresują czy raczej wiedzą, że są tutaj tylko do odegrania swojej roli?

Thiel i współzałożyciel Facebooka, Mosokvitz, zaangażowali się w działalność poza siecią społecznościową długo po tym, jak Facebook zyskał na popularności. W 2012 roku Thiel’s Founder Fund stał się znaczącym inwestorem w firmie Moskovitza, Asana. Długotrwała symbiotyczna relacja Thiela ze współzałożycielami Facebooka rozciąga się na jego firmę Palantir, ponieważ dane upubliczniane przez użytkowników Facebooka trafiają do baz danych Palantir i służą do napędzania mechanizmu nadzoru, który Palantir prowadzi dla kilku amerykańskich departamentów policji, wojska i służb wywiadowczych.

Fakt, że LifeLog postrzegano jako coś, co miało się okazać jeszcze gorsze niż niedawno anulowany TIA, miał wyraźny wpływ na DARPA, która właśnie anulowała zarówno TIA, jak i inny powiązany program po znacznej reakcji opinii publicznej i prasy.

Burza krytyki pod adresem LifeLog zaskoczyła kierownika programu, Douga Gage’a, który do dzisiaj twierdzi, że: „Krytycy programu całkowicie błędnie zinterpretowali cele i ambicje projektu”. Pomimo protestów Gage’a oraz potencjalnych badaczy LifeLog i innych jego zwolenników, projekt został publicznie odrzucony 4 lutego 2004 roku.

DARPA nigdy nie przedstawiła wyjaśnienia swojej cichej decyzji o zamknięciu LifeLog. Rzecznik stwierdził jedynie, że decyzja ta była związana ze zmianą priorytetów agencji. Odnosząc się do decyzji dyrektora DARPA, Tony’ego Tethera, o zamknięciu LifeLog, Gage powiedział później w wywiadzie dla VICE: „Myślę, że tak bardzo się poparzył TIA, że nie chciał już mieć do czynienia z żadnymi kontrowersjami związanymi z LifeLog. Śmierć LifeLog była skutkiem ubocznym związanym ze śmiercią TIA”.

Na szczęście dla tych, którzy wspierali cele i ambicje LifeLog, firma, która okazała się jej prywatnym odpowiednikiem, narodziła się tego samego dnia, w którym ogłoszono zamknięcie LifeLog. 4 lutego 2004 roku Facebook, obecnie największy portal społecznościowy na świecie, uruchomił swoją stronę internetową i szybko wysunął się na szczyt mediów społecznościowych, zostawiając inne firmy z tej epoki w tyle.

Kilka miesięcy po uruchomieniu Facebooka, w czerwcu 2004 roku, współzałożyciele Facebooka, Mark Zuckerberg i Dustin Moskovitz, włączyli Seana Parkera do zespołu zarządzającego Facebooka. Parker, znany wcześniej jako współzałożyciel Napstera (platformy do sprzedaży muzyki), połączył Facebooka z jego pierwszym zewnętrznym inwestorem, Peterem Thielem. Jak wspomniano, Thiel w tym czasie we współpracy z CIA aktywnie starał się wskrzesić kontrowersyjne programy DARPA, które zostały zlikwidowane w poprzednim roku.

Warto zauważyć, że Sean Parker, który został pierwszym prezesem Facebooka, również miał przeszłość związaną z CIA, która zwerbowała go w wieku zaledwie szesnastu lat, wkrótce po tym, jak został aresztowany przez FBI za włamania do korporacyjnych i wojskowych baz danych. Dzięki Parkerowi, we wrześniu 2004 Thiel formalnie nabył akcje Facebooka o wartości 500 000 dolarów i dołączył do jego zarządu. Parker utrzymywał bliskie relacje zarówno z Facebookiem, jak i z Thielem, a w 2006 roku został zatrudniony jako partner zarządzający w Thiel’s Founders Fund.

W przypadku skandalu związanego z danymi Facebooka: Cambridge Analytica, Palantir brał również udział w wykorzystaniu danych z Facebooka na korzyść kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa w 2016 roku.

Obecnie, jak wskazują aresztowania takie jak to Daniela Bakera, dane z Facebooka mają pomóc w prowadzeniu nadchodzącej „(…) wojny z terroryzmem krajowym”, biorąc pod uwagę, że informacje udostępniane na platformie są wykorzystywane do zatrzymywania obywateli USA na podstawie samych tylko wpisów lub komentarzy, zanim „popełnią przestępstwo” – dokładnie tak samo jak fabule filmu „Raport mniejszości”.

loga prawie wszystkich korporacji Doliny Krzemowej mają masońskie pochodzenie

W świetle tego warto zastanowić się nad faktem, że działania Thiela zmierzające do wskrzeszenia głównych aspektów Total Information Awareness, jako jego własnej firmy prywatnej, zbiegły się w czasie z tym, że został pierwszym zewnętrznym inwestorem w programie, który w istocie był odpowiednikiem innego programu DARPA, ściśle powiązanego z TIA.

Przedłużenie tajnych służb

Z uwagi na zbieg okoliczności, że Facebook wystartował tego samego dnia, w którym zamknięto LifeLog, szybko pojawiły się spekulacje, że Zuckerberg rozpoczął i uruchomił projekt z Moskovitzem, Saverinem i innymi, w ramach jakiejś zakulisowej współpracy z DARPA lub innym organem bezpieczeństwa narodowego. Chociaż nie ma bezpośrednich dowodów na poparcie tego twierdzenia, wczesne zaangażowanie Parkera i Thiela w projekt, zwłaszcza biorąc pod uwagę czas trwania innych działań Thiela, wskazuje na udział państwa bezpieczeństwa narodowego w rozwoju Facebooka.

Istotnym punktem łączącym Facebooka i LifeLog jest późniejsze utożsamienie obu projektów przez samego architekta DARPA. W 2015 roku Gage powiedział magazynowi VICE: „Na tym etapie Facebook jest prawdziwą twarzą pseudo LifeLogu”. Dodał wymownie: „Ostatecznie udostępniliśmy reklamodawcom i brokerom danych te same szczegółowe dane osobowe, nie wzbudzając przy tym sprzeciwu, jaki wywołał LifeLog”.

Użytkownicy Facebooka i innych dużych platform mediów społecznościowych dotychczas chętnie pozwalali tym platformom sprzedawać swoje prywatne dane, pod warunkiem że działały one jako przedsiębiorstwa prywatne. Reakcja na te działania pojawiła się dopiero wtedy, gdy publicznie powiązano je z rządem USA, a zwłaszcza z armią, mimo że Facebook i inni giganci technologiczni rutynowo udostępniają dane swoich użytkowników organom bezpieczeństwa narodowego. W praktyce różnica między podmiotami publicznymi a prywatnymi jest niewielka.

Edward Snowden, sygnalista NSA, który ujawnił gromadzenie przez służby USA danych o wszystkich obywatelach świata, ostrzegał w 2019 roku, że Facebook jest równie niewiarygodny jak amerykański wywiad, stwierdzając: „Wewnętrznym celem Facebooka, niezależnie od tego, czy deklarują to publicznie czy nie, jest gromadzenie idealnych zapisów życia prywatnego w maksymalnym zakresie swoich możliwości, a następnie wykorzystywanie tego dla własnego wzbogacenia korporacyjnego. I niech diabli wezmą konsekwencje”. Snowden stwierdził również w tym samym wywiadzie, że: „Im więcej Google wie o tobie, tym więcej Facebook wie o tobie, tym bardziej są w stanie tworzyć trwałe zapisy życia prywatnego, tym większy wpływ i władzę mają nad nami”.

Podkreśla to, w jaki sposób zarówno Facebook, jak i powiązany z wywiadem Google, osiągnęły wiele z tego, co LifeLog zamierzał zrobić, ale na znacznie większą skalę, niż pierwotnie przewidywała DARPA. Snowden odczarował rzeczywistość Doliny Krzemowej, ukazując jej ogromny związek z wywiadem USA.

Prawda jest taka, że większość dużych firm z Doliny Krzemowej jest dziś ściśle powiązana z amerykańskim systemem bezpieczeństwa narodowego od samego początku. Oprócz Facebooka i Palantira, godnymi uwagi przykładami są Google i Oracle. Obecnie firmy te bardziej otwarcie współpracują z agencjami wywiadu wojskowego, które kierowały ich rozwojem lub zapewniły wczesne finansowanie, ponieważ wykorzystuje się je w dostarczaniu danych niezbędnych do napędzania nowo ogłoszonej wojny z terroryzmem wewnętrznym i towarzyszących jej algorytmów.

Nie jest zbiegiem okoliczności, że ktoś taki jak Peter Thiel, który stworzył Palantir we współpracy z CIA i walnie przyczynił się do rozwoju Facebooka, jest również mocno zaangażowany w oparte na sztucznej inteligencji podejścia do „zapobiegawczego nadzoru policyjnego” w zakresie nadzoru i egzekwowania prawa, zarówno za pośrednictwem Palantira, jak i innych swoich inwestycji.

TIA, LifeLog i powiązane z nimi rządowe i prywatne programy oraz instytucje uruchomione po 9/11 zawsze miały być wykorzystywane przeciwko amerykańskiej opinii publicznej w walce z opozycją. Zauważyli to krytycy systemu w latach 2003-2004 oraz ci, którzy badali genezę zwrotu „bezpieczeństwa wewnętrznego” w USA i jego związku z dawnymi programami „antyterrorystycznymi” CIA w Wietnamie i Ameryce Łacińskiej.

Ostatecznie złudzenie, że Facebook i powiązane z nim firmy są niezależne od amerykańskiego państwa bezpieczeństwa narodowego, uniemożliwiło poznanie rzeczywistości platform mediów społecznościowych i ich dawno zamierzonego, acz tajnego wykorzystania, które zaczęliśmy obserwować po wydarzeniach z 6 stycznia 2021 na Kapitolu.

Teraz, gdy miliardy ludzi mogą korzystać z Facebooka i mediów społecznościowych w codziennym życiu, pytanie brzmi: gdyby ta iluzja została dziś nieodwracalnie obalona, czy miałoby to jakiekolwiek znaczenie dla użytkowników Facebooka? Czy też społeczeństwo tak bardzo przyzwyczaiło się do udostępniania swoich prywatnych danych w zamian za napędzane dopaminą pętle społecznej walidacji, że nie ma już znaczenia, kto ostatecznie będzie w posiadaniu tych danych?

Podsumowanie

Wokół Facebooka zbudowano dokładnie ten sam mit, co wokół Microsoftu. Przez wiele lat wmawiano społeczeństwu, że Bill Gates był biednym studentem, który samotnie programował Windowsa w garażu, a następnie został najbogatszym człowiekiem na świecie. W rzeczywistości psychopata Gates urodził się w rodzinie miliarderów, a jego rodzice zarządzali Planned Parenthood Foundation – największą w USA organizacją aborcyjną, która od lat 70′ XX wieku dostarczała Big Pharmie płody do produkcji szczepionek.

W przypadku Facebooka zastosowano bardzo podobną strategię. Wmówiono ludziom, że oto dwóch genialnych studentów samodzielnie napisało najbardziej prężną platformę mediów społecznościowych na świecie. W rzeczywistości, aby coś takiego osiągnąć, nie wystarczy geniusz projekcyjny. Potrzeba ogromnego zaplecza technologicznego i armii ludzi, która to wszystko zaprogramuje, wdroży i przypilnuje.

Platforma służąca kolekcjonowaniu danych dla amerykańskiej bezpieki – LifeLog, została zastąpiona przez Facebooka, który (co dziwne) uruchomiono 4 lutego 2004 roku, czyli tego samego dnia, w którym DARPA ogłosiła zakończenie publicznego projektu nadzoru LifeLog. Nie wierzę w tak niezwykły zbieg okoliczności. Tym bardziej, że mocodawcami Facebooka zostali ci sami ludzie, którzy wcześniej sponsorowali LifeLog i Total Information Awareness.

Zdeterminowani twórcy DARPA zdali sobie sprawę, że ludzie mogą nie chcieć masowo ujawniać swoich danych osobowych zimnej, bezdusznej agencji rządowej. Facebook miał zdecydowanie lepszy wizerunek, był przyjazny i zachęcający: „Załóż darmowe konto i znajdź znajomych” – lubię to!

W 2004 roku dowiedzieliśmy się, że platforma społecznościowa była pomysłem dwójki studentów Harvardu: Marka Zuckerberga i Eduardo Saverina, którzy rzekomo chcieli jedynie stworzyć katalog uczelni oparty na zdjęciach twarzy. Wszystko tylko po to, aby móc utrzymywać kontakt z kolegami z klasy i innymi znajomymi.

Początkową bazę testową Facebooka stanowili studenci Harvardu, następnie inne uczelnie z obszaru Bostonu, Ivy League, a później większość uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, korporacje, a od września 2006 wszyscy posiadający ważny adres e-mail i mający ukończone 13 lat.

Rozwój i akceptacja społeczna Facebooka były wręcz fenomenalne, niespotykane. Jak myślisz, co jest bardziej prawdopodobne – to, że tak ogromna ekspansja była naturalna i spontaniczna czy może raczej to, że cały system czekał od dawna, przygotowany przez setki zawodowych programistów na rządowej pensji? To całkowicie logiczne, że Facebook wystrzelił jak fajerwerk, bo od początku był skrupulatnie zaprojektowaną przez rząd operacją społeczną i psychologiczną.

Facebook to kopalnia darmowych danych dla rządu i korporacji. Miliony ludzi niemal codziennie publikują intymne szczegóły swojego życia oraz ważne informacje systemowe: imię i nazwisko, adresy, numery telefonów, adresy e-mail, adresy stron internetowych, nazwiska rodowe. Informują o tym, co i dlaczego robią, gdzie i z kim się spotykają, jakie mają poglądy polityczne, jaką orientację seksualną. To istny raj dla służb. Cywilizacja sama przyszła do agentury ze wszystkimi danymi o sobie na srebrnej tacy.

Nic dziwnego, że inne rządy na świecie oraz tajne służby bezpieczeństwa pokroju NSA i CIA również przyłączyły się do planu mającego na celu ułatwienie użytkownikom przejęcie przez Facebooka roli globalnego podmiotu gromadzącego dane osobowe. Zbieraniu danych towarzyszy szeroko zakrojona cenzura prewencyjna. Poglądy Facebooka są przypadkowo zbieżne z programem Agendy 2030 ONZ, a jego „standardy społeczności” od początku ograniczają wolność słowa w kwestiach establishmentowych. Dobrze pamiętamy jego zachowanie w czasie tak zwanej pandemii.

Nie krytykuję korzystania z tej platformy jako takiej. Sam chciałbym ponownie być na Facebooku, by znowu mieć kontakt z moim środowiskiem, jednak mój obecny stan zdrowia sprawia, że powrót w tej chwili nie ma żadnego sensu. Uważam jedynie, że Facebook powinien służyć wyłącznie przekazywaniu informacji ogólnych. Wszelka prywata i udostępnianie danych z życia intymnego są głupotą. A już pokazywanie zdjęć swoich dzieci i wnucząt jest głupotą absolutną.

Tajemnicą poliszynela jest to, że Mark Zuckerberg popełnił niemal każde możliwe przestępstwo federalne w USA. Taka sytuacja sprawia, że musi teraz robić dosłownie wszystko, co każą mu czynić szefowie służb specjalnych. W przeciwnym razie resztę życia spędzi w celi pięć na trzy. Dlatego warto pamiętać, że w całym tym teatrze Zuckerberg jest tylko twarzą służb, które za nim stoją.

Przypadek Facebooka, który okazał się quasi prywatnym rozwinięciem rządowego aparatu nadzoru publicznego, dobitnie pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, stanowi kolejny dowód tego, że za sznurki pociągają tajne służby ulokowane nad politykami. Po drugie jest ponurym potwierdzeniem przewidywań Aldousa Huxley’a co do „rozwoju” cywilizacji ludzkiej. Huxley twierdził bowiem, że w przyszłości kontrola i zniewolenie będą realizowane przede wszystkim dzięki przyzwoleniu samego społeczeństwa. Elity nie będą musiały robić tego siłą, ludzie sami wystawią się rządzącym i dobrowolnie pozbawią wolności. I dokładnie tak się właśnie stało. Pozostaje mieć nadzieję, że wzrost świadomości społecznej pozwoli kiedyś odwrócić sytuację i wykorzystać Facebooka jako broni przeciw systemowi upodlenia i kontroli.