Dlaczego kłamią w sprawie Ziemi?
Reading Time: 5 minutesKiedy wybudzano mnie z matriksa, kiedy poznawałem prawdę o Ziemi i fikcji kosmosu, gdy zobaczyłem już te wszystkie oszustwa w postaci astronautów na uprzężach, bąbelków powietrznych „w próżni kosmicznej” czy zmieniające się rozmiary kontynentów na grafikach symulujących Ziemię, zacząłem się pytać: „Po co to wszystko? Dlaczego to zrobiono?”. Mnóstwo ludzi, powoli budzących się z matriksowej iluzji, zadaje sobie to samo pytanie. Regularnie pytają też o to kapuściane głąby systemowe. Warto więc wreszcie odpowiedzieć na to jakże ważne pytanie. Przyczyn jest więcej, ale można wyodrębnić pięć zasadniczych.

Oderwanie od źródła
Przede wszystkim idea kuli ziemskiej jako formy wirującej skały w bezkresnej próżni kosmosu diametralnie zmienia paradygmat postrzegania człowieka w świecie. Dotychczas był on częścią nieruchomej i stabilnej Ziemi stanowiącej bezpośredni fundament łączący go z Bogiem, naturą lub inną siłą wyższą istniejącą od zawsze. Ziemia jako nieruchome centrum wszechświata sama w sobie była dowodem na istnienie Stwórcy, tak jak dom jest jednocześnie dowodem na istnienie budowniczego, a obraz dowodem na istnienie malarza.
Człowiek był częścią przyrody, żyjąc w rytmie pulsu Ziemi przypominającej perfekcyjnie skonstruowany zegar. Takim człowiekiem nie da się rządzić, takiego człowieka nie da się zniewolić. Postanowiono więc odciąć go od źródła, by na zawsze zyskać nad nim kontrolę mentalną. Od tamtej chwili stał się nic nie znaczącym pyłkiem w bezkresnej czarnej otchłani, efektem przypadku w randze robaka.

Uwięzienie i kontrola
Drugą przyczyną jest zamknięcie stada we wspólnej zagrodzie. Skoro Ziemia jest kulą, to nie istnieje żaden teren poza jej powierzchnią. Nie da się już nic odkryć, żadnych nowych lądów, żadnych kontynentów. To więzienie idealne, więzienie dla ludzkiego umysłu. Dzięki takiemu konstruktowi myślowemu odgórnie ograniczono zasoby ziemskie do wąskiego pola. Gdyby ludzie wiedzieli, że Ziemia jest wielokrotnie większa niż to, co znają i mieliby do tego dostęp, ceny surowców spadłyby na pysk.
Admirał Richard Byrd dwukrotnie przekroczył pierścień Antarktydy, po czym oficjalnie w wywiadach prasowych i telewizyjnych przyznawał, że są tam tereny większe od USA. Jednak jeśli ludzkość ma w głowie kulę, to nie będzie jej się chciało eksplorować Ziemi, bo jaki byłby tego sens. Zresztą i tak jest to fizycznie niemożliwe. Od 1959 roku, czyli od czasu podpisania Traktatu Antarktycznego, nikt nie ma prawa samodzielnie bez pisemnej zgody wszystkich członków porozumienia przekroczyć 65 równoleżnika szerokości geograficznej południowej.

Kult materializmu
Kolejnym powodem jest nihilistyczny materializm i wszystko, co karmi się niską, prymitywną energią. Dzięki kapłanom współczesnej pseudonauki ludzie wierzą w to, że wszechświat powstał z wielkiego wybuchu – z przypadku, z niczego, co jest najbardziej nienaukową teorią, jaką można wymyślić. Od wczesnego dzieciństwa indoktrynuje się ich za pomocą scjentyzmu, czyli pseudonaukowej religii. Wierzący tracą połączenie z czymkolwiek poza światem materialnym i stają się egoistycznymi, uległymi konsumentami, bezwolnymi golemami, niewolnikami systemu.
Całe ich istnienie sprowadza się do kultu kariery i pieniądza, który stanowi dla nich jedyny sposób zaspokajania sztucznych potrzeb. To stanowi podstawę do dalszych manipulacji, ponieważ pozwala ich prowadzić w dowolnie wybranym kierunku za pomocą strachu i programowania. Kiedy ludzie nie mają dostępu do świata duchowego, stają się niewolnikami materii i wykreowanych przez kulturę pragnień, a wtedy można z nimi zrobić wszystko. Właśnie temu służy lewitująca w próżni skała, idea kosmosu, wielkiego wybuchu, teorii ewolucji i wszelkich pozostałych przejawów scjentyzmu. Zabić prawdziwego Boga i stworzyć sztucznych bogów, dla których niewolnicy będą się poświęcać.

Ustanowienie skali
Czwarta przyczyna dotyczy niemal bezkresnego pola do zwodzenia ludzkości dzięki ustanowieniu skali kłamstwa. Kula ziemska wraz z otaczającym ją fikcyjnym kosmosem jest kłamstwem tak olbrzymim, że wszystkie inne oszustwa wydają się niczym. Są tylko niewielkim przekłamaniem, przejęzyczeniem, drobną aberracją, niewinną manipulacją, na którą nikt już nie zwraca uwagi.
Sferyczność Ziemi z wymyślonym kosmosem dają nieograniczone możliwości pisania romantycznych opowieści, wymyślania nieweryfikowalnych teorii i opowiadania różnorakich baśni odrywających człowieka od prawdziwej, namacalnej, realnej Ziemi tuż pod jego stopami. Innymi słowy, fikcyjny model rzeczywistości pozwala kłamać na niewyobrażalną skalę we wszystkich pozostałych dziedzinach ludzkiego życia. I tak też się dzieje każdego dnia na całym świecie.

Rzeka pieniędzy
Ostatnią przyczyną są pieniądze. Jeśli jeszcze pamiętacie hollywoodzki przebój Grawitacja z Sandrą Bullock w roli głównej, to wiecie, jak realistycznie był zrobiony. Wielu ludzi myślało, że ona naprawdę była „w kosmosie”. Budżet Grawitacji wynosił okrągłe 100 milionów dolarów. Roczny budżet NASA wynosi 25 miliardów dolarów, więc można by zrobić 250 takich filmów jak Grawitacja. Pomyśl, jak potężną iluzję dałoby się stworzyć za takie pieniądze.
NASA jest po zbrojeniówce drugą największą pralnią pieniędzy na Ziemi, gigantycznym narzędziem do drenowania środków publicznych. Dokładnie tak samo działają niby prywatne spółki-córki tej agencji: SpaceX Elona Muska i Blue Origin Jeffa Bezosa. To firmy, które wydzielono z NASA, by pieniądze podatnika mogli kraść także inni baronowie. Dokładnie tym samym jest ESA, europejski odpowiednik NASA, w ramach którego Sławosz Uznański niedawno odstawił swój teatr. Polacy wydali na ten przekręt 65 mln euro, czyli 273 milionów złotych. Pomyśl, ilu ludziom można było pomóc za te pieniądze, ile dobrego zrobić.

Podsumowanie
Obecna cywilizacja przebywa w więzieniu mentalnym i fizycznym. Zamknięto ją na niewielkim obszarze Ziemi, by sprawować kontrolę nad masami. Uczyniono to za pomocą konstruktu myślowego zmieniającego rzeczywistość na fikcyjną, dzięki czemu można trzymać stado owiec na jednym pastwisku. Bo skoro Ziemia jest kulą, nie ma na niej nic poza powierzchnią kuli – terytorium za Antarktydą nie istnieje, to wyspa.
Systemowi głupcy, niezdający sobie sprawy, w jakim żyją oszustwie, regularnie wypaczają temat, twierdząc, że tak gigantyczny spisek nie byłby możliwy do utrzymania, że ktoś musiałby się wygadać. Takie myślenie świadczy jedynie o głębokich koleinach umysłowych i kompletnym nierozumieniu sprawy. Ilu ludzi musi wiedzieć, czym naprawdę jest świat? Zaledwie garstka na samym szczycie piramidy. Cała reszta po prostu funkcjonuje według fałszywych paradygmatów, to ofiary wielowiekowego powtarzania kłamstw, ofiary wiekopomnej gry w głuchy telefon.
Kilkaset lat temu wybrano tę ścieżkę dla tej cywilizacji, bo tak zadecydowano na samej górze. Reszta to Goebbels-owskie powtarzanie kłamstw, które stały się prawdą na przestrzeni kolejnych dekad. Nauczyciel geografii „uczy” dzieci zgodnie z wytycznymi ministerstwa. Pilot samolotu ma się znać na awionice – bezpiecznie wystartować i bezpiecznie wylądować. Wykładowca akademicki ma przekazywać „wiedzę naukową” zgodnie z agendą systemu, a fizyk dokonywać kolejnych „odkryć naukowych” zgodnie z religią scjentyzmu, tej udającej naukę sekty.
Wszystkie te instytucje utwierdzają się wzajemnie, że forsowana przez nie „wiedza” jest prawdziwa. Ludzkość nie ma szans na wydostanie się z tego błędnego koła, dopóki będzie istnieć przymus edukacji państwowej. O tym, że żyjemy w zamkniętym systemie olbrzymiej, niezbadanej płaszczyzny, wiedzą jedynie pracownicy rządowych agencji „kosmicznych”, które zarabiają na swoim teatrze miliardy dolarów każdego roku.
Latająca w próżni skała jest największym i najważniejszym z wszystkich kłamstw. Zabija w ludzkości wszelki rozsądek i zaufanie dla własnych zmysłów, czyniąc z niej armię bezrozumnych zombie. Dlatego wszyscy pozornie wybudzeni guru używający określeń typu „planeta Ziemia” albo „bezmiar kosmosu” automatycznie ustawiają się po stronie kontrolerów ludzkości, będąc albo nieświadomymi głupcami albo opłacanymi przez system zwodzicielami. Nie ma wybudzenia bez zrozumienia agendy heliocentryzmu.

